Spider-Man w grach, czyli historia wirtualnych przygód Petera Parkera

Spider-Man zadebiutował na łamach komiksów w 1962 roku i do dziś pozostaje jednym z najbardziej lubianych superbohaterów. Koncept chłopaka z sąsiedztwa posiadającego potężne pajęcze moce był strzałem w dziesiątkę. Czytelnicy mogli się utożsamiać z bohaterem i dorastali wraz z nim. Pajączek gościł w komiksach, serialach i filmach, a my dziś przedstawimy wam gry z Człowiekiem-Pająkiem!

Superbohaterowie nie mieli zbyt dużego szczęścia do gier komputerowych. Ten trend zdawała się zmieniać seria Batman: Arkham, ale przed debiutem pierwszej części przygód Batmana od Rocksteady najlepsze tytuły komiksowe to były gry ze Spider-Manem. Przynajmniej spora ich część robiła naprawdę świetne wrażenie. Nie będziemy opisywać wszystkich, ani też tworzyć żadnej topki, ale postaramy się nakreślić różne etapy w historii wirtualnych przygód Petera Parkera i innych bohaterów noszących pajęczy kostium na stacjonarnych sprzętach do grania.

Spider-Man przed erą 3D

Spider-Man zawsze cieszył się dużą popularnością, więc bardzo szybko starano się przenieść jego przygody do formy wirtualnej rozrywki. Pierwszą próba był „Spider-Man” z 1982 roku, wydany na Atari 2600. Bohater w tej grze miał za zadanie wspiąć się na szczyt wieżowca przy użyciu pajęczych sieci, w czym przeszkadzali sługusi Zielonego Goblina. Mechanicznie prosta gra całkiem nieźle oddawała postać pajączka. Wraz z rozwojem platform do grania i pojawianiem się takich konstrukcji, jak Commodore 64 gry z pajączkiem nabierały bardziej zaawansowanych kształtów.

W „The Amazing Spider-Man and Captain America in Dr. Doom's Revenge!” z 1989 r. wprowadzono mechaniki walki. Zaś „The Amazing Spider-Man” rok później wpisał bohatera w platformowy schemat rozgrywki. Na początku lat 90-tych lubiany bohater trafiał do gier zarówno na komputerach, jak i konsolach. Tytuły pokroju „Spider-Man & Venom: Maximum Carnage” na SNES i Sega Mega Drive zmieniały schemat rozgrywki na chodzone bijatyki pozwalające m.in. na stosowanie sekwencji ciosów. Trzeba jednak przyznać, że żadna gra 2D nie dała graczom tak naprawdę wcielić się w Człowieka-Pająka. Ciągle czegoś brakowało, a prawdziwy przełom miał nadejść wraz z nowym millenium.

Spider-Man i bujanie się na sieci

Pojawienie się końcem minionego stulecia konsol nowej generacji zaowocowało bumem na grafikę 3D. W 2000 roku studio Neversoft Entertainment zaprezentowało światu grę „Spider-Man”, która została zaprojektowana z myślą o PSOne, a rok później za sprawą zewnętrznej ekipy deweloperskiej trafiła na PC. Człowiek-Pająk pierwszy raz został ukazany w trójwymiarze, ale nie to było prawdziwą rewolucją. Graczy zafascynował system bujania się na pajęczynach. Bohater w końcu mógł się przemieszczać po lokacjach niczym w komiksowym pierwowzorze. To w połączeniu z ciekawą autorską fabułą i bogatą biblioteką bohaterów oraz złoczyńców z uniwersum Marvela przełożyło się na wielką popularność gry. Gracze do dziś uznają pierwszą trójwymiarową grę o Spider-Manie za jedną z najlepszych o tym herosie.

W 2002 roku mieliśmy już szóstą generację konsol i premierę pierwszego filmu o Człowieku-Pająku od Sama Raimiego. To oznaczało, że Sony chciało grę na podstawie kinowego hitu, a produkcję zlecono dobrze znanemu dziś studiu Treyarch. Deweloper opracował innowacyjny system bujania się na pajęczynach, ale nie zdążył z jego pełną implementacją do gry. W efekcie „Spider-Man: The Movie” zaliczył skok jakościowy, ale jeszcze nie taki, jak chcieli tego twórcy. Na szczęście mieli okazję nadrobić braki w wydanym dwa lata później „Spider-Man 2: The Game”. W końcu udało się doprowadzić do perfekcji poruszanie się bohatera po mieście. Teraz pajęczyny przyczepiały się do budynków i obiektów w świecie gry, a nie kleiły się do pustki na niebie. Oznaczało to jeszcze większa immersję. Co więcej mimo fabuły nawiązującej do filmu otrzymaliśmy otwarty świat i więcej luzu w wykonywaniu kolejnych zadań. Tytuł okazał się mniej liniowy, co spodobało się graczom. „Spider-Man 3: The Game” z 2007 roku nie odniósł już takiego sukcesu ze względu na zakradającą się monotonię do rozgrywki. Takiemu obrotowi spraw było winne samo studio, które w 2005 roku wydało grę „Ultimate Spider-Man”. Ta nie tylko zawierała najlepsze pomysły mechaniczne z poprzedniej gry studia o Człowieku-Pająku, ale także posiadała autorską fabułę ukazująca początki Petera Parkera w roli superbohatera. W grze pojawiło się multum ikonicznych postaci, a gracze mogli poprowadzić także Venoma. Jakby tego było mało postawiono na kreskówkową oprawę graficzną, która na długo zachowała świeżość.

Spider-Man i droga ku nudzie

Spider-Man był bohaterem kilku naprawdę dobrych gier, które ustanowiły fundament pod całą serię. Niestety stagnacja i brak świeżych pomysłów w połączeniu z pewnym zmęczeniem materiału przełożyły się na kolejne tytuły, które były mało odkrywcze, niewciągające i często gorsze od lubianych poprzedniczek. Deweloperzy co prawda szukali pomysłów na urozmaicenie rozgrywki, ale te zwyczajnie nie wystarczały, a czasem były zrealizowane bardzo pokracznie.

„Spider-Man: Web of Shadows” był pożegnaniem studia Treyarch z postacią Petera Parkera i nie wypadło ono za dobrze. Gra była dość miałka, a nawet system bujania się na pajęczynach wydawał się uszczuplony. W 2010 roku inne zespoły przejęły markę i „Spider-Man: Shattered Dimensions” zaskoczył szczególnie ciekawą fabułą odciskająca piętno na rozgrywce. Gracze obserwowali przygody czterech Spider-Manów z różnych uniwersów, co pozwoliło wprowadzić do gry m.in. pajączka w wersji noir, czy futurystycznego herosa z przyszłości. Niestety po chwilowym skoku kreatywności przyszedł bardzo monotonny „Spider-Man: Edge of Time”, który nie wykorzystał dobrze pomysłu rozgrywania akcji w dwóch różnych okresach czasu.

Debiut nowych kinowych przygód pajączka pociągnął za sobą premierę dwóch gier na licencji filmowej. Niestety „The Amazing Spider-Man” cierpiał na wszystkie bolączki adaptacji growych, a do tego opowiadał fabułę po wydarzeniach z filmu. „The Amazing Spider-Man 2” poprawiał znacząco oprawę graficzną i ogólny koncept, ale nadal był grą bardzo przeciętną. Co więcej ze swoją historią jeszcze bardziej odpływał od filmu, któremu towarzyszył i w zasadzie był bardziej kontynuacją poprzedniej gry niż adaptacją obrazu kinowego. Spider-Man musiał odpocząć od gier, a gracze od Spider-Mana!

Spider-Man powraca w blasku

Gracze widząc pierwsze zapowiedzi studia Insomniac Games dotyczące gry „Marvel's Spider-Man” mieli mieszane uczucia. Z jednej strony pełna ekscytacja związana m.in. z popularnością pajączka w MCU, a z drugiej wiele obaw. Czy deweloperowi uda się stworzyć grę, która będzie dobra? Zwiastuny prezentowały się wyśmienicie, gameplay'e aż za dobrze, a premiera tytułu okazała się spektakularnym sukcesem!

Deweloper postawił na historię niezwiązaną z żadnym komiksem czy filmem, więc mógł dostosować całą fabułę i charakterystyki postaci do swoich potrzeb. Mechanicznie dostaliśmy perfekcyjny system poruszania się i wyśmienite bujanie się na pajęczynach. Walka wydawała się mocno inspirowana serią Batman Arkham, ale została bardzo zgrabnie dostosowana do mocy i umiejętności Spider-Mana. Całość ubrano w fantastyczną oprawę graficzną, która wykorzystała możliwości PS4 do granic. Najważniejsze jednak, że całość doskonale oddała klimat komiksów o Człowieku-Pająku i bezapelacyjnie okazała się najlepszą grą o tym bohaterze.

„Marvel's Spider-Man” doczekał się trzech rozszerzeń fabularnych po czym w 2020 roku na PS4 i PS5 trafiło coś na miarę samodzielnego rozszerzenia lub spin-offu. „Marvel's Spider-Man: Miles Morales” rozgrywał się w tym samym mieście, ale w zimowych warunkach, Bohaterem zaś został tytułowy chłopak, który w komiksach przejął rolę pajączka z sąsiedztwa. Podopieczny Petera Parkera musiał zadbać o mieszkańców Nowego Jorku, gdy ten udał się na zasłużony urlop. Gra opowiadała mniejszą historię i wprowadziła niewiele zmian mechanicznych do formuły. Pojawiły się jednak nowe umiejętności bohatera pozwalające nieco inaczej rozgrywać potyczki z przeciwnikami. Najważniejsze jednak, że przygody Milesa okazały się świetnym wprowadzeniem do pełnoprawnego sequela, który pojawi się na rynku w październiku 2023 roku. Na opowieść o nim przyjdzie jeszcze czas. Należy jeszcze wspomnieć, że w 2022 r. na PC i 2023 r. na PS5 zawitał „Marvel's Spider-Man: Remastered”. Gra otrzymała poprawki graficzne oraz wszystkie rozszerzenia fabularne. Dzięki temu gracze, którzy nie posiadali PS4 w końcu mogli sprawdzić fenomen gry od Insomniac Games.

Wszystko wskazuje na to, że przed Spider-Manem jeszcze długa przyszłość w gamingu. Zapewne nadchodzący tytuł nie będzie ostatnim z Człowiekiem-Pająkiem. Trzeba jednak przyznać, że Insomniac Games postawił sobie i swoim następcom wysoko poprzeczkę. Może przez to znajdzie się miejsce na spin-offy i eksperymenty pokroju beat'em up'a „Spider-Man: Friend or Foe”.

Daj znać o nas znajomym

Najlepsze samochody z LEGO 2026

Duńskie klocki już dawno przestały być tylko zabawkami. Dziś wśród zestawów znajdziemy modele, których główną funkcją jest błyszczeć na regale. Oto naszym zdaniem najlepsze samochody z klocków LEGO. Zebraliśmy komplety z serii LEGO Speed Champions, LEGO Technic, czy LEGO Icons, które będą prawdziwą ozdobą kolekcji fanów motoryzacji.

Wybraliśmy auta, które naszym zdaniem wyszły LEGO najlepiej. Nie tylko pod względem odwzorowania prawdziwych samochodów, ale też doboru maszyn. Obok popularnych modeli nie brakuje prawdziwych kinowych ikon lub wyczynowych perełek. Sprawdźcie, jakie LEGO będą najlepsze dla fanów motoryzacji.

Najlepsze samochody z LEGO Speed Champions

LEGO Speed Champions jest serią poświęconą w pełni motoryzacji. W zasadzie można ją nazwać swoistą laurką dla świata czterech kółek. Początkowo powstała jako hołd dla motorsportu, ale z czasem w jej ramach zaczęły się pojawiać także popularne pojazdy drogowe, kultowe, maszyny filmowe, a ostatnio nawet licencjonowane bolidy F1. Pierwotnie modele LEGO Speed Champions miały szerokość 6 studów, ale w 2020 roku seria przeszła lifting i pojazdy poszerzyły się do 8 studów. Obe

Bentley Blower - wskrzeszony klasyk

Dzisiejsze samochody są najczęściej efektem prac księgowych, a nie inżynierów i artystów. W efekcie współczesna motoryzacja straciła swojego ducha, który przed wiekiem przyciągał ludzi do czterech kółek. Oczywiście bywają wyjątki od tej reguły, ale i tak nowym samochodom brakuje tego czegoś. Chyba dlatego ostatnio klasyki cieszą się taką popularnością, a producenci często wypuszczają krótkie serie swoich najlepszych maszyn. Bentley Blower jest jednym z takich wskrzeszonych pojazdów.

Bentley Blower święcił wyścigowe sukcesy w latach 20-tych XX wieku. Teraz po stu latach powróci na drogi. Brytyjska marka zdecydowała się wskrzesić legendarną wyścigówkę w postaci krótkiej serii 12 fabrycznie nowych egzemplarzy. Firma zbuduje tuzin tych wyjątkowych samochodów zgodnie ze sztuką produkcji sprzed wieku.

Bentley Blower - powrót legendy

Brytyjczycy przepracowali już około 40 tysięcy godzin przy projekcie odrodzonego Blowera. W ostatnich latach w firmie zrodził się pomysł wypuszczenia krótkiej serii samochodu, którym Tim Birkin ścigał się na początku minionego stulecia. Projekt jest już w zaawansowanej fazie dzięki czemu

Fiat 500 C Ollearo - mobilny bar z winem

Myślicie, że Mercedes G63 6x6 AMG jest wyjątkowy? Trzy osie to nic nowego i już w 1950 roku taki patent znajdował swoje zastosowanie. Właśnie taki układ kół znalazł się w Fiacie 500 C, który służył włoskim miłośnikom wina, jako mobilny bar.

W sieci znalazły się fotografie takiego zabytkowego cacka, które jest częścią kolekcji pewnego prywatnego muzeum. Auto podobno zostanie w najbliższym czasie wystawione na aukcję, ale dziś nie o tym. Dzisiaj po prostu przyjrzymy się temu fantastycznemu projektowi bazującemu na popularnym włoskim modelu.

Fiat 500 C Ollearo - unikatowy bar z winem na kołach

Widoczny na fotografiach model to zmodyfikowany Fiat 500 C z 1950 roku. Miejskie auto nie tylko zostało zmienione w małą ciężarówkę, ale także otrzymało dodatkową oś. Dzięki temu bez problemu mogło przewozić ciężkie naczynia z winem, a większa paka pozwoliła na sprawniejsze urządzenie mobilnego baru.

Pojazd zmodyfikowano w firmie Ollearo niedaleko Turynu. Historii samochodu nie udokumentowano szczegółowo, ale podobno zmiany wprowadzono za zgodą Fiata. Niecodzienna ciężarówka służyła swoim właścicielom jako barek do 1980 roku. Wtedy też pojazd został odkupiony przez kolekcjonera, a w 1990 roku przeszedł gruntowną renowację.

Fiat 500 C Ollearo - mała moc i dużo charakteru

Najbardziej absurdalne symulatory PC

Myśląc o symulatorach mamy przed oczyma różnego rodzaju gry samochodowe, w których ciśnienie opon przekłada się na zachowanie pojazdu w zakręcie i ostatecznie osiągane czasy, albo o ultra realistycznych grach pozwalających poprowadzić samoloty, czy pociągi. Raczej nie wyobrażamy sobie gier pozwalających na wcielenie się w kromkę chleba. A jednak nie brakuje naprawdę szalonych symulatorów, które potrafią bawić. Zapraszamy na przegląd najbardziej absurdalnych symulatorów na PC.

Dzięki takim platformom jak Steam, niezależni deweloperzy i mniejsze studia mają możliwość wykazać się kreatywnością. Nad ich pomysłami nie wiszą księgowi, a ich gry mogą być jakieś. Bo tak można określić symulatory, o których dziś przeczytacie. Wymienione poniżej gry niekoniecznie są dobre, ale mają w sobie pomysł i potrafią dać sporo zabawy. Czasem naprawdę zaskakująco dużo zabawy, jak na to czym w zasadzie są. Okazuje się bowiem, że można zrobić grę symulacyjną na każdy temat. Przyjęliśmy założenie, żeby prezentowane gry były dostępne na Steam, ale część z nich można ograć także innych platformach. Więc bez przeciągania oto najbardziej absurdalne symulatory.

I am Bread – zostań kromką chleba

Zacznijmy z przytupem, czyli od gry I am Bread. Pewnie znacie powiedz

Aktualizacje gier na Switch 2 za darmo

Prezentacja konsoli Nintendo Switch 2 wywołała wiele kontrowersji, a im bliżej premiery tym więcej tematów budzących wątpliwości graczy. Jednym z nich niewątpliwie są płatne ulepszenia gier z pierwszego Switcha na jego następcę. Na szczęście nie wszystkie upgrade'y będą płatne i znamy już listę startowych darmowych ulepszeń gier ze Switch na Switch 2. 

Nintendo podczas prezentacji Switcha 2 zapowiedziało, że część gier będzie można za darmo ulepszyć do wersji na nową konsolę. Debiut hybrydowej konsoli zaplanowano na 5 czerwca, więc już pozostało niewiele czasu. Wydawca zdecydował się zaprezentować listę darmowych upgrade'ów i patrząc na bibliotekę pierwszego Switcha zaledwie 11 pozycji wygląda dość skromnie. Szczęśliwie na liście znalazło się kilka gier, które faktycznie są warte uwagi i w gruncie rzeczy prezentują istotę konsoli wielkiego N. 

W kontekście listy ważne są dwie kwestie. Pierwsza to taka, że teoretycznie mowa o pozycjach na start Switcha 2, więc możliwe, że z czasem więcej gier otrzyma ulepszenia za darmo. Po drugie wraz z lista pojawiły się informacje o tym, jakie ulepszenia zostały zastosowane, a więc mamy wgląd na poprawki, na jakie możemy liczyć także w innych grach. 

Lista gier ze Switcha z darmowym ulepszeniem na Switcha 2

Szc

LEGO Drzewko Bonsai jako Ent z Władcy Pierścieni

LEGO przeprosiło się z licencją Władcy Pierścieni i nowe zestawy robią imponujące wrażenie. Niestety zarówno swoim rozmachem, jak i cenami. Na szczęście społeczność miłośników klocków nie rozczarowuje i pokazuje, jak stworzyć swoje modele z kultowego uniwersum. Co powiecie np. na Enta z zestawu LEGO Drzewko Bonsai?

Dziś klocki LEGO są dla wielu użytkowników po prostu modelami i przedmiotami kolekcjonerskimi. Ot, złożyć według instrukcji, postawić na półce i zapomnieć. Na szczęście duch kreatywności nie zamiera całkowicie i niektórzy potrafią się jeszcze klockami LEGO bawić. Efektem są najróżniejsze konstrukcje, które nadrabiają braki licencyjne u duńskiej marki. Naszym punktem wyjścia niech będzie właśnie imponujący drzewiec wykonany w całości z zestawu LEGO Drzewko Bonsai 10281. Autor tej konstrukcji wykorzystał jedynie klocki, które znajdziecie w pudełku ze wspomnianym kompletem. No prawie, ponieważ na zdjęciach zobaczycie coś ekstra. 

LEGO Drzewko Bonsai zmienione w Enta z Władcy Pierścieni

Na fotografiach możecie zobaczyć model starego drzewca, który odegrał ważną rolę w historii Władcy Pierścieni. Figurka została wykonana w całości z element&oacut

Czy złota łopata Piekarczyka istnieje?

Czy legenda o złotej łopacie Piekarczyka z Elbląga jest prawdziwa? Takie pytanie mogą sobie zadać osoby zainteresowane historią tego miasta, po obejrzeniu filmu promocyjnego „Echa legendy – Elbląg. Tales of Poland”. Tomasz Walczak z ekipą wracają z nowym projektem!

O Tomaszu Walczaku i jego filmach pisaliśmy m.in. przy okazji zdobycia przez produkcję „Bielsko-Biała – miasto od zawsze dla ludzi” tytułu Najlepszego Filmu Turystycznego Świata 2023. Chwaliliśmy się tym faktem nie tylko ze względu na patriotyzm lokalny, ale też fakt, że współtwórcą scenariusza i tekstu lektora był nasz redaktor, Jakub Kruczek znany także, jako Amator Planszówek. Ekipa twórców z Bielska-Białej następnie stworzyła film „Wisła – początek wielu historii”, a teraz wraca z nowym projektem Tales of Poland. Pierwszy obraz zabiera widzów do Elbląga leżącego historycznie na Pomorzu, a administracyjne w województwie warmińsko-mazurskim.

Najnowszy film łamie nieco konwencję poprzedników, poni

Nadchodzi Commodore 64 Ultimate!

Commodore 64 Ultimate ma być wielkim powrotem kultowefgo komputera. I wiecie co... na papierze wszystko wygląda epicko, a nowy sprzęt rysuje się na spełnienie mokrego snu fanów retro. Czy tak faktycznie będzie? Sprawdźmy, co nowe C64 ma do zaoferowania.

Commodore 64 zadebiutowało w 1982 roku i znalazło przeszło 17 milionów odbiorców. Tym samym mamy do czynienia z najlepiej sprzedającym się mikrokomputerem w historii. C64 zapewniło wiele miłych wspomnień także graczom znad Wisły, gdzie oczywiście ze względów systemowych dotarła nieco później. Niemniej na tym komputerze wychowało się wielu graczy, którzy dziś już nie pamiętają co to gry, albo są dinozaurami lubującymi się w retro zabawkach. Jakiś czas temu marka Commodore zmieniła właścicieli, a ci postanowili przywrócić legendarny komputer na rynek i to w niezłym stylu.

Czym jest Commodore 64 Ultimate?

Commodore 64 Ultimate w najprostszych słowach można określić mianem najnowszej wersji klasycznego komputera. I nie mówimy tu o minikonsoli emulującej oryginalny sprzęt, jak to miało miejsce w przypadku Commodore 64 Mini. Twórcy nowego komputera wykorzystali układ logiczny AMD Xilinx Artix-7, który pozwo

Najlepsze gry z PlayStation 2 na Nintendo Switch

Czy na Nintendo Switch można grać w gry z PlayStation 2? Właściwie tak, a przynajmniej w niektóre klasyki w odświeżonych formach. Na hybrydowej konsoli nie odpalimy oryginalnych gier z PS2, ale w bibliotece Switcha nie brakuje tytułów pozwalających nadrobić kawał gamingowej historii.

PS2 jest najlepiej sprzedającą się konsolą w historii. Nie ma w tym nic dziwnego, ponieważ sprzęt Sony imponował możliwościami, był stosunkowo przystępny i posiadał imponującą bibliotekę gier. Na tej generacji konsoli pojawiło się wiele serii, które do dziś odgrywają ważną rolę. Masa gier z PS2 zyskała status kultowych, a do wielu gracze mają spory sentyment. Jak dziś nadrobić klasyki z PS2?

Naturalnym sposobem wydaje się zakup używanej konsoli PlayStation 2 i granie w oryginały. Część graczy decyduje się na emulatory PC, a jeszcze inni wybierają konsole retro pokroju sprzętów Anbernic. A co jeśli macie Switcha 2 lub 1? Niektóre z klasycznych gier na PlayStation 2 otrzymało z czasem remastery lub remake'i. Te z kolei zostały przeportowane na Nintendo Switch. No to skoro już wiemy, jak gry z PS2 trafiły na Switcha, to przyjrzyjmy się najlepszym!

Najlepsze gry z PS2 na Nintendo Switch

Poniżej znajdziecie bardzo subi

Changli Nemeca - najtańsze auto EV świata

​Elektryfikacja, z tym hasłem na ustach specjaliści od marketingu, inżynierowie i włodarze wielkich koncernów motoryzacyjnych wychodzą do ludzi. Przyszłością są "elektryki" i musimy się z tym pogodzić. Tylko, że te auta są drogie, ciężkie, mają mały zasięg i często wyglądają niespecjalnie atrakcyjnie. Oczywiście są wyjątki, a projektanci zaczęli się uczyć, że auto elektryczne może być "normalne". Takiego określenia nie można użyć opisując Changli Nemeca, ale z drugiej strony ten pojazd eliminuje problem wysokiej ceny. W końcu można go kupić za kwotę około 1000 dolarów amerykańskich!

Chwila, chwila, mowa o aucie elektrycznym za 1000 dolarów, które jest dopuszczone do ruchu i przeznaczone dla dorosłych? Zasadniczo tak, a do tego kurier przywiezie Ci je w kartonie pod dom. Changli Nemeca, jest najmniejszym, najtańszym i prawdopodobnie najbrzydszym autem elektrycznym świata, chociaż Tesla Cybertruck pokazuje, że kwestie designu można ogarnąć siekierą.

Changli Nemeca - elektryczne auto o małych gabarytach

Wystarczy rzut okiem na zdjęcia tego cuda chińskiej motoryzacji, aby nabrać wrażenia, że patrzy się na tanią zabawkę. Changli Nemeca swoim designem przypomina najbardziej tandetne plastikowe autka zabawki, jakie znajdziemy w budach z barachłem na nadmorskich promena

Zobacz wszystkie

Masz pomysł na udoskonalenie Piwnicy? Podziel się!

Musimy o tym napisać! Tego Ci u nas brakuje! Daj znać, co chcesz znaleźć na Piwnicy.