Najlepsze i najgorsze gry z Jamesem Bondem!

Jakie są najlepsze gry z Jamesem Bondem? 007: First Light przywrócił legendarnego Agenta Jej Królewskiej Mości do służby na konsolach i PC. Jeśli wierzyć recenzjom, to mamy do czynienia z naprawdę udanym powrotem. Ale w jakie inne gry warto zagrać?

Na przestrzeni kilku ostatnich dekad powstało naprawdę wiele gier o przygodach Agenta 007. Ich jakość była, powiedzmy sobie szczerze, różna. Sam pamiętam, jak zagrywałem się w Licence to Kill na Commodore 64. Dziś ten tytuł można ograć np. na C64 Mini. Zapraszam na przegląd wszystkich gier z Jamesem Bondem. Zarówno tych najlepszych, jak i najgorszych. I sporej liczby średniaków. 

James Bond na pierwszych konsolach i komputerach

007 zawsze był silną marką. Książki Iana Fleminga opowiadały o bardzo podkręconych przygodach brytyjskiego agenta. Z kolei ich adaptacje kinowe były festiwalem szalonych pomysłów i lekkiej kiczowatości polanej sosem akcji i humoru. To się po prostu oglądało i nadal ogląda bardzo dobrze. 

Wydawcy gier już w latach 80. ubiegłego wieku zorientowali się, że przygody Jamesa Bonda są bardzo wdzięcznym tematem do przeniesienia w formę cyfrowej rozrywki. To niesamowite, że tylko kilka razy udało się zrobić na ich podstawie dobre gry. No, ale zacznijmy od początku. A pierwsza gra o 007 nawet nie miała grafiki!

Shaken but Not Stirred - 1982 r. ZX Spectrum

Pierwsza gra o Agencie 007 jest klasyczną przygodówką tekstową. Oznacza to, że gra nie posiadała grafiki, bo jej nie potrzebowała. Całość można przyrównać do współczesnych gier książkowych. Gracz czytał przebieg wydarzeń i tekstowo poruszał fabułę do przodu.

James Bond 007 - 1983 r. Atari 2600, Atari 5200, C64

Pod tym jakże wyszukanym tytułem skrywała się pierwsza gra o Bondzie z grafiką! I to nawet całkiem niezłą, ponieważ pojazd, którym kierujemy faktycznie przypomina pływającego Lotusa. Mamy do czynienia z akcyjniakiem, w którym płyniemy w prawo, omijamy pociski i strzelamy do statków i innych pojazdów. 

A View to a Kill - 1985 r. C64, ZX Spectrum, Apple II

Przygodowa gra akcji oparta o film o tym samym tytule. Gracze mogli przemierzać miasto kierując z widoku w kokpicie. Po dotarciu na miejsce 007 udawał się na lokacje, a perspektywa zmieniała się na coś, co wiele lat później Resident Evil dopracował do perfekcji. 

James Bond 007: Goldfinger - 1986 r. MS-DOS, Apple II

Mogłoby się wydawać, że w 1986 roku gry już przyciągały realistyczną grafiką złożoną z kilku pikseli. Nic bardziej mylnego. Goldfinger udowadniał, że jest jeszcze miejsce na gry tekstowe. A przynajmniej jego wydawcy tak sądzili. Kolejna bezpośrednia adaptacja filmu, która wymaga od gracza czytania ścian tekstu i wprowadzania precyzyjnych komend.

The Living Daylights - 1987 r. Atari, C64

Swoiste połączenie platformera z celowniczkiem. Gracze odwiedzali różne lokacje, pomiędzy misjami wybierali bronie, a bieg w prawo urozmaicali sobie przeskakiwaniem przeszkód i strzelaniem do przeciwników. Ta ostatnia czynność aktywowała się po zatrzymaniu, gdy na ekranie pojawiał się celownik. Wygląda to nienajgorzej i chyba na dłużej pokazało twórcom, że jak gra o Bondzie to musi być strzelanka i akcyjniak. No prawie.

Live and Let Die - 1988 r. Amiga, Atari, C64, ZX Spectrum

Gra prawie wyścigowa o Jamesie Bondzie. Gracze przemierzają trasy na całym świecie w motorówce wyposażonej w rakiety. Ich celem jest pokonanie tras jak najszybciej i wyeliminowanie możliwie największej liczby celów. No klimat Bonda "prawie" wylewa się z ekranu.

007: Licence to Kill - 1989 r. Amiga, Atari, MS-DOS, C64, ZX Spectrum

Dynamiczna strzelanka typu top-down shooter. Akcję obserwujemy z góry, a w czasie zabawy strzelamy biegając pieszo, strzelamy siedząc za sterami helikoptera i jedziemy cysterną. Jest naprawdę efektownie, ładnie i krótko, czyli jak na lata 80. przystało. 

The Spy Who Loved Me - 1990 r. Amiga, Atari ST, C64, MS-DOS, ZX Spectrum

Kolejny top-down shooter, w którym tym razem gracze prowadzą Lotusa Esprit. Głównym zajęciem jest jazda po różnych drogach i eliminowanie przeciwników. Nic nadzwyczajnego, ale gra przypadła na czasy popularności gatunku, więc w swoim czasie mogła bawić.

Operation Stealth - 1990 r. Amiga, Atari, MS-DOS

Pierwsza gra przygodowa point n’ click o Bondzie. Nawet dziś można spokojnie powiedzieć, że ten gatunek doskonale pasuje do przygód Agenta 007. Intryga, łamigłówki i szpiegowski klimat sprawiły, że to jedna z najlepszych gier o Jamesie Bondzie tak w ogóle. Przede wszystkim starała się faktycznie oddać ducha oryginalnej serii. Co ciekawe tylko w USA gra była dostępna jako James Bond 007: The Stealth Affair, ponieważ tam Interplay zdobył licencję. Na pozostałych rynkach gra miała tytuł Operation Stealth, a jej bohaterem był John Glames.

James Bond Jr. - 1991 r. NES, SNES

Chyba nie myśleliście, że Bond nie doczekał się platformera? Oczywiście taka gra się pojawiła i opowiada o młodzieńczych latach Agenta 007. A ten już jako młodzik prowadził myśliwce, pływał uzbrojonymi łodziami i skakał po platformach niczym Książę Persji. Trzeba przyznać, że to była całkiem barwna i różnorodna gra jak na swoje czasy.

James Bond 007: The Duel - 1993 r. Sega Mega Drive

Dość klasyczna dwuwymiarowa, platformowa gra akcji. We wczesnych latach 90-tych w ten sposób wyobrażano sobie idealną adaptację każdego filmu akcji. Na pewno znajdzie się mini konsola, na której można ograć dziś ten tytuł. Czy warto? Jeśli tylko interesuje was chodzenie w jedną stronę, strzelanie do klonów przeciwników i okazjonalne starcia z bossami to pewnie tak. Chociaż gra nie zapisała się w historii, no chyba, że jako ostatni Bond 2D.

James Bond w erze gier 3D

Era raczkującej grafiki 3D przynosiła wiele interesujących gier i spektakularnych porażek. Deweloperzy kroczyli niczym ślepi w składzie porcelany. A jeśli dodamy do tego klątwę gier licencyjnych to możecie się domyślić, jak różnie wychodziły gry z Bondem. Niemniej to wśród gier w trójwymiarze o Agencie 007 znalazły się te uznawane za najlepsze.

GoldenEye 007 - 1997 r. Nintendo 64

Gra okrzyknięta jednym z najlepszych konsolowych FPS w historii. Złośliwi powiedzą, że głównie dlatego, ponieważ w 1997 roku strzelanek pierwszoosobowych na konsole było niewiele. Ich opinia nie zmienia faktu, że gra ma średnią 96/100 w serwisie Metacritic. Na swoje czasy oferowała innowacyjne sterowanie, różnorodne poziomy bazujące bezpośrednio na filmie i wciągający gameplay. Zwyczajnie w swoim czasie gra miała mało słabych stron. Po 15 latach powstał remake na Nintendo Wii, a obecnie gra jest dostępna w abonamencie Nintendo Switch Online + Expansion Pack.

Tomorrow Never Dies - 1999 r. PS1

Twórców tej gry należy docenić za próbę stworzenia czegoś nowego i przeniesienia przygód Jamesa Bonda do formy gry trzecioosobowej. Zapowiadało się dobrze, a gra ma kilka ciekawych pomysłów. Przykładem mogą być cutscenki wyjęte wprost z filmu, który adaptowała gra. Niemniej krótki czas na produkcję ze względu na premierę filmu zaowocował wieloma niedoróbkami i cięciami pomysłów. Ostatecznie wyszła gra uznawana za jedną z najgorszych na licencji 007.

The World Is Not Enough - 2000 r. PS1, N64

Duchowa kontynuacja kultowego GoldenEye. Gracze ponownie zobaczyli akcję z perspektywy Jamesa Bonda. Twórcom udało się stworzyć ponownie angażującą kampanię singlową, chociaż opartą o nie najlepszy film. W grze znalazł się rozbudowany tryb sieciowy, ale ten nie zyskał już takiej popularności, jak u poprzednika. The World Is Not Enough miało się pojawić także na PS2, ale już na etapie produkcji okazało się, że gra mocno niedomaga i projekt skasowano. Wersja na starsze konsole w dniu premiery uchodziła za graficzną perełkę i zalicza się do jednych z najlepszych gier o Agencie 007. Co ciekawe gra doczekała się wersji na GameBoy Color. Oczywiście nie była tytułem FPP, a czymś w rodzaju przygodowej gry akcji z widokiem izometrycznym.

007 Racing - 2000 r. PS1

Tak, gra pseudo wyścigowa na licencji Bonda. A w zasadzie to coś w stylu akcyjniaka, ale za kierownicą napakowanych gadżetami aut Agenta 007. Wyszło słabo i dziś ta gra jest uznawana za jedną z najgorszych. Chociaż sam pomysł nie wydaje się tak zły. W końcu samochody Bonda zawsze rozgrzewały wyobraźnię fanów serii.

James Bond 007: Agent Under Fire - 2001 r. PS2, Xbox, GameCube

Gra, która zebrała przyzwoite oceny, ale nie porwała tłumów. W 2001 roku rodziły się legendy FPP, a te przygody Bonda nie robiły niczego nadzwyczajnego. Niemniej to solidna gra z naprawdę ładną oprawą, jak na swoje czasy i rozgrywką, która potrafi bawić. Po prostu wyszła w czasach, w których już znacznie ciężej było się wyróżnić.

James Bond 007: Nightfire - 2002 r. PS2, Xbox, GameCube, PC

W 2002 roku okazało się, że shooter może oferować coś wyjątkowego. Nightfire nie bazował na żadnym filmie, ale opowiadał autorską historię. Mimo to wizerunku Bondowi użyczył Pierce Brosnan. Najważniejsze jednak, że obok iście bondowskiego arsenału gracze mieli wybór tego, jak przejść misje fabularne. Można było przejść przez przeciwników z gracją czołgu, wykończyć wszystkich gadżetami od Q, albo z wdziękiem brytyjskiego agenta eliminować przeciwników po cichu. Tak powstawała jedna z najlepszych odsłon, chociaż na niektórych konsolach AI pozostawiało trochę do życzenia.

James Bond 007: Everything or Nothing - 2004 r. PS2, Xbox, GameCube

Everything or Nothing przez wielu jest uznawane za najlepszą grę z Bondem. Faktycznie ta gra ma wiele do zaoferowania i faktycznie to co robi, to robi dobrze. Mamy tu trzecioosobową grę akcji z masą strzelania, skradania, korzystania z gadżetów i jeżdżenia pojazdami. Graficznie tytuł prezentuje się wyśmienicie, a do tego obok Brosnana wystąpiła w nim plejada gwiazd kina. Fabułę napisał autor kinowych Bondów, w których występował Brosnan. Po prostu wszystko się tu spięło i po premierze tej gry przez kolejne ponad dwie dekady nie powstała równie dobra produkcja o Agencie 007.

GoldenEye: Rogue Agent - 2004 r. Xbox, PS2, GameCibe

Spin-off przygód Bonda, w którym gracze wcielają się w eksagenta stającego po stronie tych mniej dobrych. Na swojej drodze spotykamy ikonicznych złoczyńców, a ostatecznie mierzymy się z samym Agentem 007. Tylko, że gra była do bólu sztampowa i w gruncie rzeczy dość nijaka. Nawet tytułowe Złote Oko nie było rosyjskim satelitą, ale wszczepem cybernetycznym naszego antybohatera. Gra ostatecznie uchodzi za jedną ze słabszych. Choć jej największym grzechem było nie to, że jest zła, ale zwyczajnie średnia. 

James Bond 007: From Russia with Love - 2005 r. PS2, Xbox, GameCube

W zasadzie można powiedzieć, że to Everything or Nothing, ale w szatach lat 60. XX wieku. Twórcy gry odkopali klasyczny film z Seanem Connerym i nałożyli go na szkielet wspomnianego hitu. Wyszła naprawdę dobra gra, w której bondowski klimat wylewa się z ekranu.  Jej problemem jest to, że nie zaskoczyła niczym nowym. Mimo to jest jedną z najlepszych gier o Bondzie.

Gry o Bondzie z ery Daniela Craiga

Daniel Craig jest dla niektórych najlepszym Bondem, a dla innych tym prawie najsłabszym. Gry z jego udziałem były ambitne i dofinansowane. Niestety tu także dostaliśmy jedną naprawdę dobrą produkcję, jedną nijaką i jedną, któa zakopała markę w gamingu na półtora dekady!

007: Quantum of Solace - 2008 r. PC. PS3, PS2, Xbox 360, Wii

Quantum of Solace nie jest najbardziej pamiętnym filmem z serii o Bondzie. Niemniej doczekał się growej adaptacji. Gracze dostali w zasadzie bondowskie Call of Duty z Danielem Craigiem. Czyli zasadniczo nic specjalnego. Gra jest naprawdę solidną strzelanką, ale zabrakło w niej klimatu przygód 007. Przynajmniej jeśli lubi się klasyczne przygody tego bohatera.

James Bond 007: Blood Stone - 2010 r. PC, PS3, Xbox 360

Kolejna trzecioosobowa gra akcji bazująca na autorskiej historii. Ponownie w rolę Bonda wcielił się Daniel Craig, a obok niego na ekranie pojawiła się m.in. Judi Dench. Gra wyszła całkiem nieźle, choć nie zapisała się w historii jako wielki hit. Ot, solidnie przygotowana gra akcji na miarę swoich czasów. A te czasy widać choćby w okropnym żółtym filtrze na kolorach. W okolicach lat 2010 wszystkie gry musiały być żółto-brązowe. 

007 Legends - 2012 r. PC, PS3, Xbox 360, Wii U

Chciałoby się napisać, że miał być hit! Pomysł na przedstawienie w grze najbardziej kultowych przygód Jamesa Bonda z całej historii kinowych produkcji brzmiał fantastycznie. Niestety ostateczny produkt nie dowiózł. Gra miała być hołdem dla Agenta 007. Każdy etap bazuje na innym filmie… tylko że w każdym główną rolę gra Daniel Craig, a całość jest uwspółcześniona. W efekcie nie ma tu hołdu, nie ma klimatu i nie ma angażującej rozgrywki. 007 Legends to kiepsko wykonane Call of Duty. Zresztą wydarzenia w grze nawet nie pokrywają się z filmami, które przedstawiają. Jakby tego było mało finał gry ukryto pod płatnym DLC bazującym na Skyfall. Nie bez przyczyny ta gra zakopała markę Bonda w świecie gamingu na kolejne 14 lat!

007: First Light - wielki powrót Jamesa Bonda - 2026 r. XSX, PS5, PC, NS

007: First Light powstawał pod roboczą nazwą Project 007 w duńskim studiu IO Interactive. Tak, tym odpowiedzialnym za serię Hitman i to widać w nowej grze o przygodach Agenta 007. Mimo iż gra bazuje na licencji filmowej, to nie adaptuje żadnego obrazu kinowego. Zamiast tego stawia na autorską historię ukazującą początki młodego i niedoświadczonego Bonda.

Pod względem rozgrywki dostaliśmy grę TPP, w której mamy elementy skradane niczym w Splinter Cell, sekcje przygodowe w stylu Uncharted i bijatyki rodem z serii Arkham. Całość pod względem struktury przypomina ostatnie odsłony Hitmana, ale przeplecione segmentami liniowymi z oskryptowaną akcją. Mieszanka iście piorunująca w sosie filmowego przedstawienia fabuły.

I wygląda na to, że 007: First Light wyszedł wybornie. Gra zgarnia same pozytywne oceny. Przede wszystkim cieszą takie elementy, jak możliwość dowolnego realizowania celów. Gracze mogą pozostawać możliwie najdłużej w ukryciu, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby rozegrać zadanie niczym heros kina akcji lat 80. XX wieku. Co ciekawe Bond nie może sam rozpocząć strzelaniny. Jego licencja na zabijanie aktywuje się dopiero, gdy przeciwnik wyciągnie broń palną. Wcześniej pozostają pacyfistyczne rozwiązania, jak gadżety, czy wykpienie się z sytuacji podbramkowych dobrą gadką.

007: First Light pokazał, że można zrobić naprawdę dobrą grę z Bondem w roli głównej. Długo przyszło nam czekać na tak mocny tytuł. Czas pokaże, czy 007 powróci w blasku chwały na nasze konsole i komputery. Macie swoją ulubioną grę z Bondem?

Daj znać o nas znajomym

Ciekawe gry z Xbox 360 na Xbox Series X/S

Od pewnego czasu wiele się mówi na temat tego, czy warto jeszcze sięgać po konsole Microsoftu. Xbox Series S i X nie mają może najlepszej passy i zdecydowanie przegrywają z PlayStation, ale nie można im odmówić kilku bardzo atrakcyjnych cech. Jedną z nich jest niewątpliwie wsteczna kompatybilność. Postanowiliśmy zebrać dziesięć ciekawych gier z Xboxa 360, które dziś możecie ograć na najnowszych konsolach Xbox.

Aktualnie lista wstecznej kompatybilności zawiera setki tytułów z Xboxa, Xboxa 360 i Xboxa One. Nie jest tajemnicą, że najlepszą konsolą zielonych pod względem gier, sprzedaży i ogólnego funu była „trzysta-sześćdziesiątka”. Właśnie dlatego na początek zaproponujemy dziesięć pozycji z tej konsoli. Postaramy się także w kilku słowach wyjaśnić, na czym polega wsteczna kompatybilność na Xbox. Zachęcamy również do lektury artykułu na temat Xbox Game Pass.

Jak działa wsteczna kompatybilność na Xbox?

Słowem wstępu trzeba sobie wyjaśnić, w jaki sposób funkcjonuje wsteczna kompatybilność na konsolach Xbox. Kluczowym jest tu stwierdzenie konsolach, ponieważ posiadacze urządzeń z generacji Xbox One i Xbox Series X/S mogą sięgać po starsze tytuły. Oznacza to, że jeśli jesteści

DJI Mic Mini - pierwsze wrażenia

Zastanawiacie się jaki mikrofon do nagrywania filmów na YouTube wybrać? Możliwości jest wiele, a ostatnio poszerzyły się o kolejną, jaką jest mikrofon bezprzewodowy DJI Mic Mini. Zapraszam na pierwsze wrażenia.

Rozmyślnie nie decyduję się na pełną recenzję DJI Mic Mini, ponieważ tym powinni się zająć specjaliści od audio. Zamiast tego chciałbym się skupić na spostrzeżeniach z punktu widzenia małego youtubera, który prowadzi kanał Amator Planszówek i nagrywa w domu. Do tej pory służył mi tani mikrofon krawatowy BLOW w wersji nie wykorzystującej baterii. Bo i taka kiedyś była. Niemniej w końcu zdecydowałem się na zmianę mikrofonu na bezprzewodowy. Chwilę szukałem odpowiedniego modelu, aż Tomasz Walczak, o którym mogliście przeczytać na łamach Piwnicy podpowiedział, że lada moment ma zadebiutować nowy mikrofon DJI. Poczekałem do premiery, zapoznałem się z nim i to właśnie na niego padł wybór.

Powiem szczerze, że nie do końca interesowały mnie same szczegóły techniczne, a raczej jego cechy ważne z punktu widzenia, jakby nie patrzeć amatora. W takim razie co dostałem, jak to się póki co spisuje i czy jakieś elementy mi nie

Egmont wyda komiksy DC Compact

Chcielibyście poznać najlepsze komiksowe historie ze świata DC, ale ceny komiksów was odstraszają? Wygląda na to, że polscy czytelnicy w końcu otrzymają atrakcyjną linię wydawniczą. Nadchodzi polska wersja serii DC Compact!

Wydawnictwo Egmont zapowiedziało, że już w październiku 2025 roku w Polsce oficjalnie ruszy linia wydawnicza DC Compact. Szczegóły mają zostać ujawnione na Międzynarodowym Festiwalu Komiksu i Gier w Łodzi, który odbędzie się w ostatni weekend września. Na ten moment wiemy, że pierwszymi tomami z serii będą „Batman. Zabójczy żart. Człowiek, który się śmieje”, „Batman. Rok pierwszy” oraz „Batman. Trybunał Sów”. 

Zazwyczaj nie publikujemy newsów, ale w tym przypadku informacja jest naprawdę ciekawa. Znaczna część komiksów ze stajni DC, które pojawiają się w sprzedaży to ładnie wydane tomy w twardych okładkach. Takie posunięcie ma swoje zalety i szczególnie trafia do kolekcjonerów, którzy chcą eksponować swoje hobby. Niestety ładne wydania wiążą się ze względnie wysoką ceną za niektóre kultowe historie. Co jeśli ktoś chciałby po prostu przeczytać komiks i poznać fabułę, a niekoniecznie budować w domu wystawę pięknie wydanych komiksów? Tutaj cała na kolorowo wchodzi seria DC Compact.

Mini automaty My Arcade - hit czy gadżet?

Mini automaty arcade do gier retro od My Arcade są świetnym gadżetem do postawienia na regale. I nie do końca dobrymi maszynami do grania. Mimo to warto się z nimi zapoznać, bo może właśnie odkryliście idealny prezent dla geeka. Bądź innego starego dziada zakochanego w retro gratach!

My Arcade od dłuższego czasu rzuca na rynek całkiem interesujące sprzęty dla graczy. W swoim portfolio marka ma m.in. handheldy, kontrolery do gier retro, czy w końcu wspomniane mini automaty arcade. Na łamach naszego serwisu wspominaliśmy choćby o Atari Gamestation Pro od tej marki. W tym artykule skupimy się jednak na automatach. Mamy bowiem wrażenie, że te gadżety są dość mało znane poza kręgami znawców, a faktycznie mogą być ciekawą propozycją dla geeków. 

Zebraliśmy najważniejsze informacje o automatach My Arcade i samej firmie. Poniżej dowiecie się, jakie mini automaty arcade możecie kupić, z jakimi grami na pokładzie i jakie są ich mocne i słabe strony. Bo chociaż produkty My Arcade są nazywane miniaturami automatów z salonów gier to tak naprawdę, nie mają z nimi aż tak dużo wspólnego.

My Arcade - co to za marka?

My Arcade jest marką należącą do kalifornijskiej firmy dreamGEAR. Producent otwarcie określa

Jakie akcesoria do Nintendo Switch?

W końcu masz za sobą podjęcie decyzji o zakupie Nintendo Switch! Konsola już dotarła, zaczynasz ją poznawać i się świetnie bawisz, ale czujesz że będą potrzebne jakieś dodatkowe gadżety. Pozostaje pytanie jakie akcesoria do Switcha kupić w pierwszej kolejności? Postaram się odpowiedzieć na to pytanie!

Hybrydowa konsola Nintendo była dla mnie wielkim zaskoczeniem, o czym pisałem w artykule odpowiadającym na pytanie, czy warto kupić Switcha w 2023 roku? Dziś w oparciu o swoje doświadczenia opowiem, po jakie akcesoria do „pstryczka” warto sięgnąć. Opiszę z jakich gadżetów ja korzystam i w jaki sposób one pomagają mi w lepszym wykorzystaniu możliwości konsoli. Nie będę zwracał uwagi na konkretne modele dodatków, ale raczej wskażę jakiego rodzaju sprzęt szybko okaże się bardzo potrzebny. O ile macie zamiar wykorzystywać Switcha zgodnie z jego przeznaczeniem!

Joy-cony, pady i pełna kontrola nad Switchem

Temat kontrolerów do Nintendo Switch jest naprawdę szeroki i wiąże się bezpośrednio z możliwościami, ale także pewnymi upośledzeniami konsoli. Zacznijmy od tego drugiego wątku. Urządzenie korzysta z tzw. joy-conów, czyli małych padów wpinanych na krawędzie tabletu.

Atrakcje Wisły w obiektywie Tomasza Walczaka

Co zobaczyć w Wiśle? Wiele osób kojarzy niewielką górską miejscowość głównie ze skokami narciarskimi i sukcesami Adama Małysza. Jednak w tym malowniczym miejscu znajdziemy nie tylko skocznię narciarską. Możecie się o tym przekonać z najnowszego filmu Tomasza Walczaka.

Tomasz Walczak zyskuje coraz większą sławę dzięki swoim imponującym produkcjom. Mieliśmy okazję na łamach naszego serwisu opisać film „Bielsko-Biała – Miasto od zawsze dla ludzi”, który zdobył tytuł Najlepszego Filmu Turystycznego Świata 2023 w kategorii Miasta organizacji CIFFT. Najnowsze dzieło Tomka zabiera widzów do Wisły. Ponownie współautorem scenariusza i tekstu lektorskiego jest nasz redaktor Jakub Kruczek. Więc tak, chwalimy się!

Poniżej możecie zobaczyć zarówno film, jak i specjalny materiał making of, w którym Tomasz zdradza różne ciekawostki na temat produkcji. Stworzenie niedługiego spotu promocyjnego miasta zajmuje wiele miesięcy pracy, ale efekty są warte trudów napotykanych na planie. Zapraszamy do oglądania oraz naszej lektury na temat produkcji i samej Wisły.

„Wisła – początek wielu historii”, cz

Mercedes-Benz Klasy C tylko z małymi silnikami

Mercedes-Benz Klasy C w swoim najnowszym wcieleniu wyjechał niedawno z cienia i pod pewnymi względami rozczaruje, za to w innych kwestiach będzie się dobijał klasę wyżej. Niestety najnowsza C-klasa będzie korzystać jedynie z czterocylindrowych, zelektryfikowanych silników. Za to technologicznie korzysta garściami z rozwiązań ostatniej klasy S.

Czwarta generacja C-klasy była obecna na ryku przez 7 lat. Teraz pora na kolejne wcielenie, które będzie oficjalnym pożegnaniem silników 8 i 6-cylindrowych. Konserwatywni fani marki mogą więc czuć się pokrzywdzeni, ale wyrzucenie z oferty tych "prawdziwych" silników ma osłodzić potężny zastrzyk nowoczesnych technologii. Przyjrzyjmy się więc bliżej nowemu Mercedesowi Klasy C.

Mercedes-Benz Klasy C - jeszcze bliżej do większych braci

Wystarczy rzucić okiem na nową C-klasę, aby dostrzec podobieństwa do znacznie większej eSki. Nie tylko design przybliża nowy model do flagowej limuzyny, ale także gabaryty wyciągają auto w górę. Tradycyjnie już nowa generacja nieco urosła i teraz może się pochwalić nadwoziem o długości 4751 mm, szerokości 1820 mm oraz wysokości 1438 mm. To oznacza wzrost o odpowiednio 65 mm, 10 mm i 9 mm.

Większą przestrzeń w kabinie będziemy zawdzięczali wzrostowi rozstawu osi z 2840 na 2865 mm. Co ciekawe nie zwiększono po

GMC Hummer EV - powrót legendy

Hummer był niegdyś prawdziwą ikoną off-roadu. Wojskowa maszyna stworzona tylko i wyłącznie w celu sprawnego przemieszczania się w terenie. To cudo miało wozić żołnierzy i dbać o ich bezpieczeństwo. W konstrukcji zawarto amerykańską manię wielkości okraszoną terenowym minimalizmem. Niestety kolejne wersje Hummera, czyli H2 i H3 były wozidełkami dla szpanerów wyrywających licealistki w galeriach handlowych. Teraz legenda powraca i ponownie ma niewiele wspólnego ze swoim pierwowzorem. GMC Hummer EV to elektryczny pickup z terenowymi aspiracjami i osiągami superauta.

GMC Hummer EV jest tworem powstałym na fali popularności elektrycznych pickupów, które ciągle funkcjonują w sferze niedalekiej przyszłości. W dużym skrócie dostaliśmy kolejną odpowiedź na Teslę Cybertruck. GMC Hummer EV ma się cechować trzema silnikami elektrycznymi o mocy przeszło 1000 KM, które pozwolą rozpędzić niewielką ciężarówkę do setki w około 3 s. Wszystko to w nadwoziu potężnego pickupa stojącego na terenowym zawieszeniu z czterema skrętnymi kołami.

GMC Hummer EV - elektryczny napęd niczym w superaucie

Przyjrzyjmy się temu potworowi nieco bliżej. GMC Hummer EV zgodnie z zapowiedziami jest autem elektrycznym. Inżynierowie GMC postawili na układ złożony z trzech silników generujących moc 1018 KM oraz szok

Jakie Nintendo Switch kupić?

Dojrzeliście do decyzji o zakupie Nintendo Switch. Odpalacie oferty sklepów i pojawia się natychmiast pytanie, którą wersję Nintendo Switch wybrać? Nie zdecydujemy za was, ale postaramy się nakreślić główne różnice i pomóc w ostatecznym wyborze.

Obecnie możecie znaleźć w sklepach trzy wersje Nintendo Switch. Nie wliczamy tu wydań specjalnych, które ograniczają się w zasadzie do koloru obudowy i joy-conów. Pomińmy też zestawy z grami w komplecie. Chodzi nam czysto o wersje sprzętowe konsoli. I tak na rynku mamy obecnie modele Nintendo Switch, Switch OLED oraz Switch Lite. Poniżej przybliżymy wam różnice między tymi konsolami, co mamy nadzieję pomoże w wybraniu odpowiedniego modelu dla siebie. Jeżeli nie jesteście całkowicie przekonani do zakupu konsoli Nintendo to zachęcamy do lektury artykułu o tym, czy warto sięgnąć po Switcha. W nim znajdziecie mocne i słabe strony urządzenia.

Różnice między konsolami Nintendo Switch w skrócie

Większość osób wie o Nintendo Switch, że jest to konsola hybrydowa pozwalająca grać na TV oraz pod postacią mobilną. Tymczasem nie wszystkie wersje oferują hybrydową konstrukcję. Poszczególne modele r&oa

Kimera EVO37 - nowe wcielenie Lancii 037

Rajdy w latach 80-tych przyciągały kibiców charyzmatycznymi kierowcami oraz samochodami. Legendarna Grupa B była kwintesencją czystego szaleństwa. To jak te samochody jeździły powodowało zachwyt, przerażenie i fascynację. Jedną z ikon tych czasów stała się Lancia 037, które teraz powraca na drogi, jako Kimera EVO37.

No dobra nie do końca powraca Lancia, ale najnowsze dzieło firmy Kimera Automobili jest prawdziwym hołdem złożonym kultowemu coupe. Lancia 037 w wersji drogowej powstała tylko po to, aby można było homologować szaloną rajdówkę Grupy B. Teraz na drogi wyjedzie Kimera EVO37, czyli kultowy pojazd zinterpretowany na nowo.

Kimera EVO37 - auto wierne duchowi Lancii 037

Kimera EVO37 to nie byle jaki restmod. Przy projekcie pracowali wyśmienici fachowcy, wiedzący w jaki sposób stworzyć pojazd wyjątkowy, a zarazem idealnie oddający ducha oryginału. Podwozie dopracował Sergio Limone, silnikiem zajmował się Claudio Lombardii, a przy pracach rozwojowych brał udział sam Massimo Biasion.

Ponownie sportowa bestia została zbudowana na płycie podłogowej Lancii Bety Montecarlo. Na ramy rurowe nałożono karoserię wykonaną z włókna węglowego, co pozwoliło obniżyć masę własną pojazdu. Twórcy projektu starali się odtworzyć wiele elementów z użyciem skanów 3D, ale do p

Zobacz wszystkie

Masz pomysł na udoskonalenie Piwnicy? Podziel się!

Musimy o tym napisać! Tego Ci u nas brakuje! Daj znać, co chcesz znaleźć na Piwnicy.